Syndrom podomki

 

Dom – miejsce, w którym czujemy się bezpiecznie. Tutaj możemy być wreszcie sobą. Zamknąć drzwi i zrzucić oficjalny pancerz, który wkładamy co rano, żeby zmierzyć się ze światem.

W pracy, na ulicy, w sklepie i innych miejscach publicznych czujemy się obserwowane. Nic dziwnego, że chcemy wyglądać jak najlepiej. Makijaż, staranna fryzura, wypastowane buty, wyprasowane ubrania, przemyślane dodatki to nie tylko próba podtrzymania naszej dobrej opinii i udowodnienia wszystkim dookoła, ile jesteśmy warte. Często od naszego wyglądu zależy awans, zdobycie klienta lub inne istotne negocjacje. A w sytuacjach prywatnych – powodzenie w przyjaźni lub miłości. Dlatego na zewnątrz nie pozwalamy sobie na wizerunkowy luz, a jeśli już, to kontrolowany.

Co innego we własnym domu. Pierwszą rzeczą, którą robimy po wejściu do środka jest zrzucenie butów i płaszcza. Zaraz potem wskakujemy w coś wygodniejszego. I właśnie tutaj czai się pułapka.

Czy w dzieciństwie też nauczono was, że ubrania dzielą się na trzy kategorie? Pierwsza to ubrania wyjściowe. Eleganckie, wysokiej jakości, najlepsze i najdroższe jakie mamy. Sukienki, białe bluzki, dobrze skrojone żakiety. Ich przeznaczenie jest dość jednoznaczne: wkładamy je od święta, a na co dzień mają wisieć w szafie, żeby się nie zniszczyły. Kategoria druga to ubrania codzienne: w miarę ładne i czyste, można się w nich pokazać ludziom, ale bez wrażenia przesadnej odświętności. Do tej kategorii trafiają też ciuchy wyjściowe, kiedy stracą już blask nowości. To wszystkie rzeczy, w których wyglądamy na tyle dobrze, żeby wyjść w nich z domu, ale nie na tyle, żeby ktoś nas posądził o specjalne strojenie. Taki bezpieczny wybór.

Niebezpiecznym wyborem jest z kolei kategoria ostatnia, czyli „po domu”. To ubraniowy czyściec, ostatnie stadium, jakie przechodzą ciuchy przed wylądowaniem w osiedlowych kontenerach lub przeróbkami w coś zupełnie innego (na przykład ścierkę). Ten zbiór mieści wszystkie rzeczy, które jeszcze można nazwać ubraniem, ale w których za żadne skarby nie pokazalibyśmy się publicznie, nawet po śmierci. Rozciągnięte bluzy, sprane podkoszulki, zmechacone skarpetki, lekko poplamione getry. A także arsenał zszarzałej bielizny i rajstop z oczkiem zamalowanym lakierem. Te wszystkie niechlubne elementy naszej garderoby łączy jedno: są bardzo wygodne.

Przechowywanie mocno podniszczonych ubrań wydaje się rozsądne. Czy nie tego nas uczono? Donaszanie i przerabianie wszystkich etapów życia ciuchów (od wieszaka po szmatkę do kurzu) jest ekologiczne. Jest także oszczędne. Same plusy. Właściwie jest tylko jeden problem: kiedy ktoś przychodzi z niezapowiedzianą wizytą, wpadamy w panikę. A może jednak tych problemów jest więcej? Kiedy mijamy lustro, mamy ochotę zamknąć oczy. Mąż, też ubrany w podomowe ciuchy, wydaje nam się nudny i powszedni, a w jego spojrzeniu skierowanym w naszą stronę widzimy to samo rozczarowanie. Miałyśmy czuć się zrelaksowane, a niepostrzeżenie stałyśmy się rozlazłe i rozbite.

Co z tym zrobić? Czy to wszystko znaczy, że w domu też trzeba wyrzec się luzu? Nie, nie ma nic złego w wygodzie. Ale w noszeniu zniszczonych, zdeformowanych ciuchów już tak. Wkładając je fundujemy sobie ekspresową kurację przygnębiającą. Może i jesteśmy gospodarne, ale czujemy się zaniedbane i nieatrakcyjnie. Gdybyśmy włożyły coś wygodnego, ale niezniszczonego i ładnie leżącego na naszej figurze, poczułybyśmy się o niebo lepiej. Odkładanie lepszych ciuchów na specjalną okazję przypomina serwis do herbaty, który latami stał za szybką w kredensie naszych babć. Praktycznie nieużywany, bo jakoś zapominano o nim nawet w rodzinne święta. A przecież jego zadaniem powinno być umilanie codzienności. Podobnie jest z ubraniami. Chyba każda z nas ma w ubrania, które tak długo wisiały w szafie, aż wyszły z mody albo naszego rozmiaru. Straciłyśmy okazję, by je nosić i świetnie się w nich czuć.

Pamiętajcie: ubrania są dla nas, a nie po to, by czekać na lepsze czasy. Nasze ciała zasługują, by je ozdabiać. Kiedyś, za wiele lat, będzie wam szkoda, że nie potrafiłyście cieszyć się sobą.

 

Zostaw komentarz

Najnowsze komentarze

post categories

Popular Class